Błysk

Przypadków nie ma….

Przeczytałem kilka godzin temu:

W psychologii jest takie pojęcie „błysk”, to taki moment gdy człowiekowi w głowie się wszystko zmienia, nagle dociera do niego coś co było oczywiste od lat, ale teraz nabrało innego wymiaru.  

i nagle taki błysk się pojawił. Wyzwoliła go rozmowa w pracy na temat reakcji niektórych osób na niestandardowe oczekiwanie działania z ich strony. Ich strach czy przerażenie przed „nieznanym”, choć zupełnie niegroźnym. Może obawa, że to nieznane wiąże się z jakąś odpowiedzialnością? Ta rozmowa przywołała z mojej pamięci fragmenty książki Andrzeja Zaremby „życie bez nerwów”. O książce może napiszę za jakiś czas trochę więcej.

Fragmenty z książki dotyczyły sytuacji w których życie autora wisiało na przysłowiowym włosku, tylko dlatego, że zabrakło trochę wyobraźni, czy może było trochę za dużo niefrasobliwości wśród personelu medycznego. Te opisane przypadki to skrajny przykład braku należytej odpowiedzialności, za to co się robi, gdy stawka jest najwyższa z możliwych – życie.

Te fragmenty na zasadzie różnych luźnych skojarzeń z kolei przywołały coś co zapamiętałem, zarejestrowałem dzień wcześniej. Jakoś wtedy mnie to za bardzo nie zdziwiło ani specjalnie nie zaskoczyło. Czemu nie zaskoczyło – bo było oczywiste, znane od dawna,  a tu nagle dzisiaj „błysk”.

Ale może zacznę od początku. Cofnijmy się do dnia wczorajszego. Jestem świadkiem a w zasadzie uczestnikiem rozmowy na temat jakiegoś jedzenia. W sumie to nie pamiętam co to było. Słyszę pytanie od jednej z osób biorących udział w rozmowie:

Czy ja to jadłam ?

Tak.

Czy smakowało mi ?

Nie.

To zupełnie poważna, normalna rozmowa między dwoma dorosłymi, bardzo inteligentnymi, mądrymi, przemiłymi osobami. Ta pierwsza nie ma ani kłopotów z amnezją, ani demencją, ani z wszelkimi innymi chorobami, urazami które mogłyby wpływać na pamięć czy kojarzenie faktów, a druga nie jest opiekunem, aniołem stróżem pierwszej.

Jaki jest związek między tą rozmową, rozmową w  pracy, książką i błyskiem ? Na pierwszy rzut oka trudno się takiego związku dopatrzeć.

Dotarło do mnie, że choć teoretycznie wiem, że każdy człowiek jest na swój niepowtarzalny sposób wyjątkowy, jedyny. Niby akceptuję ten fakt, niby  biorę pod uwagę……, niby akceptuję osoby z ich niepowtarzalnością….., ale

To ale to w zasadzie nacisk na słowo  „niby”. Bo czy tak naprawdę rzeczywiście zaakceptowałem osoby wkoło mnie? W dużej mierze tak, ale w tych wszystkich aspektach, które są zgodne z moim spojrzeniem na świat, z moją hierarchią wartości, z moimi oczekiwaniami itd.

Żeby nie zapętlić się w teoretyczne rozważania pozostańmy przy przykładzie który błysk wywołał. Przypomnijmy – mamy osobę -nazwijmy ją Chmurka – bo choć nie chodzi z głową w chmurach, ale opis rozmowy mógłby to sugerować. Chmurka prowadzi dialog „czy ja to jadłam?, czy mi smakowało? „

Przeskoczymy jeszcze kilkanaście tygodni wstecz. Poprosiłem Chmurkę o dwie drobne sprawy. Usłyszałem, że najlepiej jakbym na WhatsApp’ie krótko o tym napisał. Wtedy są dużo większe szanse, że prośba zostanie zrealizowana. Przyjąłem do wiadomości i za jakiś czas znowu ponowiłem prośbę ale tak jak za pierwszym razem. Znowu było to przy okazji wielu różnych, zupełnie innych komunikatów. Mijały tygodnie i nic. Co zrobiłem ? Strzeliłem focha i powiedziałem sobie tak „Prosiłem dwa razy, trzeci raz nie poproszę”. Gdyby chodziło o osobę typu drugi rozmówca nazwijmy ją. „Chilloucik” (przypomnę – pamiętała nie tylko o sobie ale też o tym czy Chmurce smakowało) to pewnie nie byłoby potrzeby przypominania prośbie.  Czy można jednak oczekiwać od osoby typu Chmurka, że po pierwsze zarejestruje o co chodzi w prośbie, po drugie jeśli zarejestruje, to  będzie o niej pamiętać, jeśli będzie pamiętać to natłok innych informacji, bodźców nie przesłoni prośby ?  Rzekłbym marne szanse. W tym aspekcie Chmurka i Chilloucik to zupełnie różne osoby.

W momencie gdy zastanawiałem się czy gdybym za drugim razem napisał krótki komunikat na WhatsApp’ie to prośba byłaby spełniona – okazało się, że to o co prosiłem dotarło do mnie od kogoś zupełnie innego. Tę osobę nazwijmy tymczasowy „Instangramik”. Jedna prośba i mam :)…. . Przypadek – nie sądzę……

Zatrzymam się chwilę jeszcze nad swoją myślą „Prosiłem dwa razy, trzeci nie poproszę..”

O czym świadczy taka  myśl ? Może urażona duma ? Tak jak najbardziej, to właśnie to – piękny, wyrazisty przykład. Piszę o tym bo to zrozumiałem.

Do brzegu, do brzegu….

Czy to znaczy, że będę unikał proszenia Chmurki jeśli zajdzie potrzeba o jakąkolwiek przysługę ? Będę prosił Chilloucik czy Instangramik, które jeśli będą mogły, to spełnią moją prośbę? Nie, na pewno nie. To co zrobię, to spróbuję pamiętać, że najpierw jest człowiek ze swoją niepowtarzalnością, a potem dopiero moja prośba, którą trzeba spróbować właściwie przekazać – właściwie to znaczy tak, żeby była zgodna ze światem osoby do której jest adresowana.

Tyle tekstu napisałem, żeby stwierdzić o czym spróbuję pamiętać, żeby napisać jedno zdanie?  Nie – chciałbym trochę szerzej to ująć… To był tylko przykład, który ma pomóc zrozumieć.

Jeśli kogoś o coś prosisz, albo oczekujesz czegoś, a to nie następuje – pomyśl. Pomyśl czy to co chciałeś ma sens, bo może zupełnie nie ma,  czy dobrałeś czas i sposób komunikacji właściwy do tej właśnie osoby. Może Twój komunikat, przesłanie, prośba trafiła w próżnię i będzie tam tkwić, a ty oczekujesz efektów, które nigdy nie nastąpią ?

Drugi ,ważniejszy dla mnie wniosek z błysku. To, że sobie powiedziałeś, stwierdziłeś, że w pełni akceptujesz pewne osoby takimi jakimi są, to może tylko Twoje pobożne życzenie, może tylko chciałbyś aby tak było, albo uważasz, że tak być powinno? Bądź uważny i gdy pojawią się u Ciebie jakieś emocje – może to jest właśnie efekt, że u innych akceptujesz tylko to co w Tobie samym Ci się podoba, co lubisz, co uważasz za dobre, właściwe. Może podświadomie oczekujesz od innych, żeby działali, byli, czuli, reagowali tak jak Tobie mówi Twoje ja. Tymczasem osoby, które uważasz, że zaakceptowałeś są jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne i różne od Ciebie. W różnorodności tkwi piękno. Im bardziej ktoś jest w jakimś aspekcie od Ciebie odmienny tym może trudniej to w pełni zaakceptować?

Tym właśnie chciałem się podzielić. Bądź uważny, uważny na siebie i swoje emocje. Może dzięki temu co jakiś czas doświadczysz błysku i „coś co było oczywiste od lat, nabierze innego wymiaru” ?

Nie zapomnij o samowspółczuciu – przeczytałem niedawno dobry artykuł na ten temat. Malutki fragment :

„Potrafimy współczuć innym, gdy cierpią, stać nas na słowa otuchy wobec osób doświadczających czegoś trudnego, ofiarowujemy wsparcie. Czujemy empatię wobec ludzi. Dużo jednak trudniej odczuwać nam ją wobec samych siebie. 

i fragment od Chillouciku na ten temat:

” Kiedy sobie pozwalamy na błędy ……., kiedy jesteśmy w stanie docenić proces nauki i rozwoju jaki wiąże się z popełnianiem błędów, swobodniej dajemy pozwolenie innym na to samo”.

Jak zrobimy błąd, to sami siebie wspierajmy z samowspółczuciem  w  tym, czasem niełatwym procesie rozwoju…..

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s